Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Wydruki szeroko gamutowe
#1
Się drukuje zdjęcia, plakaty wszystko to co potrzebuje jak najwyższej jakości no i oczywiście nie drukuje się w PhotoRGB to był jeno skrót myślowy tylko drukuje się w CMYK+ a te nowe maszynki posiadają zawrotny gamut
Odpowiedz
#2
Kain, czy aby na pewno?
Cytat:Atramenty CMYK+

W ostatnim czasie podczas rozmów z właścicielami i pracownikami drukarń wielkoformatowych często słyszę takie stwierdzenie: „Kupiliśmy maszynę drukującą 6-cio kolorową (np. CMYKcm czyli z kolorami \\"light\\"), gdyż bardzo zależy nam na dużych możliwościach kolorystycznych maszyny” (???). Podobnie, sprzedający takie urządzenia handlowcy reklamują je jako te, które dadzą nam specjalny, szerszy gammut barwny. Nic bardziej mylnego. Więc jak to jest naprawdę z tymi „specjalnymi” zestawami kolorów w maszynach wielkoformatowych?

Zacznijmy od początku. Skąd się wziął pomysł, by instalować w maszynach więcej niż cztery kolory? Powody były dwa:

- historycznie pierwszy to rzeczywiście dbałość o możliwości kolorystyczne maszyny; drugi - to problemy z jakością druku.

Patrząc pod kątem możliwości kolorystycznych producentom urządzeń zależy na dwóch rzeczach: intensywności barw i możliwości dopasowania się do ogólnie obowiązujących w poligrafii standardów (głównie offsetowych), jak np norma ISO-12647. I tu powstaje problem. Z powodów technologicznych producenci atramentów nie mogą używać tych samych pigmentów (substancji barwiących) do barwienia atramentów cyfrowych, co dostawcy farb offsetowych - to po pierwsze. Zazwyczaj też im więcej farba zawiera pigmentu, tym gorzej wysycha i utrwala się na podłożu. Producenci atramentu mają więc ciągły dylemat: czy zrobić farbę o bardzo intensywnej kolorystyce i mieć potem problemy z technologią druku, czy też zrobić farbę mniej intensywną kolorystycznie, ale za to w druku łatwiejszą? Druga rzecz to dopasowanie do standardów.

Wiadomo, że dostawcy farb cyfrowych używają innych barwników, niż do farb offsetowych. Wobec tego więc nawet jeśli uda się zrobić farbę dającą bardzo szerokie spektrum barw, to zazwyczaj przestrzeń barwna maszyny cyfrowej jest przesunięta w stosunku do gammutu maszyny offsetowej.

Jeżeli ktoś z Państwa zajmuje się drukiem cyfrowym od co najmniej kilku lat, to z pewnością pamięta czasy, gdy \\"typowy\\" atrament dawał wydruki z intensywnie zielonymi szarościami, a wydrukowanie nim kolorów takich jak pomarańcz, ciepły brąz czy błękit, graniczyło z niemożliwością. Dlatego też narodził się pomysł poszerzenia przestrzeni barwnej maszyny: w kierunku kolorów ciepłych poprzez dodanie do standardowego CMYKa np koloru pomarańczowego lub \\"specjalnej czerwieni\\", a w kierunku kolorów zimnych - przez dodanie jasnej zieleni (seledynu) lub granatu czy fioletu.

Na rynku pojawiło się całkiem sporo takich maszyn. I tak szybko jak się pojawiły, tak w segmencie maszyn solwentowych szybko zniknęły. Dlaczego? Ponieważ druk solwentowy ma jedną nieprzyjazną dla takiego rozwiązania cechę: można poprawnie utrwalić jedynie określoną, łączną grubość warstwy farby. Jeżeli drukujemy klasycznym CMYKiem - grubość tą dzielimy na cztery, mniej więcej równe części. Jeżeli w maszynie pojawiał się zestaw 6-cio kolorowy, tę samą ilość farby musieliśmy dzielić na 6 części. Tym samym wszystkich kolorów (w tym CMYKa) na podłożu było mniej. Bardzo często okazywało się, że osiągnięty efekt był przeciwny do zamierzonego. Zakres barw odtwarzanych przez maszynę nie tylko nie rósł, ale wręcz malał.

W chwili obecnej, poza nielicznymi wyjątkami, zestawów 6-cio i więcej kolorowych z dodatkowymi kolorami (nie light\'ami) używa się tylko w druku fotograficznym atramentami wodnymi i w technologii suchej sublimacji przy druku na tekstyliach i nietypowych podłożach.

W przeciwieństwie do typowych kolorów dodatkowych cały czas powszechnie używane są kolory jaśniejsze, niż podstawowe kolory CMYK, tzw. kolory light.
Jeżeli nie poszerzają one możliwości kolorystycznych maszyny, to po co ich używać?

Technologia druku ink-jet ma (a w zasadzie miała) jedno poważne ograniczenie, a mianowicie stałą wielkość punktu rastrowego. Większość głowic drukujących tworzy obraz w taki sposób, że \\"wypluwa\\" na podłoże kropelkę farby o określonej objętości. Kropelka taka padając na zadrukowywany materiał tworzy kropkę o określonej średnicy. Jeżeli chcemy wydrukować kolor ciemny (intensywny), kropelek musi spaść na materiał więcej, jeżeli jasny - automatycznie mniej.

W miejscach, gdzie kolor powinien być bardzo jasny, kropki rastra rozmieszczone są bardzo rzadko. Daje to wrażenie dużej ziarnistości, a wizualnie jakość wydruku jest wyraźnie gorsza.

Aby walczyć z tym problemem firma ONYX (producent RIPa Postershop) wymyśliła i opatentowała rozwiązanie, w którym jasne miejsca na wydruku drukowane są atramentem jaśniejszym, niż miejsca ciemne. Takiego \\"jasnego\\" atramentu do wydrukowania określonego koloru potrzeba ok. 2 razy więcej, niż atramentu podstawowego (kropki rastra rozmieszczone dwa razy gęściej). Dodatkowo jaśniejsze punkty rastrowe są mniej widoczne i dają mniejsze wrażenie ziarnistości.

W chwili obecnej pomimo faktu, że na rynku mamy maszyny z innymi rozwiązaniami ograniczającymi ziarnistość wydruku, jak np. głowice drukujące kroplą o zmiennej wielkości (variable dot), to druk przy użyciu kolorów \\"light\\" ma się nieźle i nic nie wskazuje na to, by producenci urządzeń z niego rezygnowali.

Przemysław Kida – PROFIKOLOR.COM
Odpowiedz
#3
Jeno ja nigdzie nie pisałem o solwencie
Dla solwentu zwłaszcza Twardego jest to 100% racji zwłaszcza że farby solwentowe mają kiepską mieszalność. Tu w zakresie odwzorowania kolorystycznego lepiej sprawują się UV utwardzalne albo latexowe wydruki.

W pigmentach Epson np stosuje CMYKK z dwoma rodzajami czerni i zmodyfikowaną magentą bo problem ze stałym rastrem już dawno rozwiązała technologia variable dot

Natomiast mówiąc o maszynach z zawrotnym gamutem miałem raczej na myśli druk pigmentowy 11 kolorowy gdzie poza CMY+ jest pięć odcieni czerni, pomarańcz i zieleń.

Przy solwencie o którym wspomina cytowany przez Ciebie tekst 100% racji przy pigmencie już sprawa ma się zupełnie inaczej
Odpowiedz
#4
No dobrze, ale w jakiej przestrzeni barwnej drukują te maszyny z dużym gamoutem ? Jeśli rzeczywiście są takie dobre, to muszą drukować w RGB. CMYK z piecioma dodatkowymi czarnymi nic nie załatwi. Kolor w druku powstaje z trzech barw: Magenta, Cyan i Yelow. Ale z tych farb nie da sie uzyskać \"czarnej\" czerni, dlatego jest jeszcze kolor czarny. Tak na szybko zerknąłem co w necie piszą o variable dot, ale wydaje mi się że to tylko większa szczegółowość.
Zawodowo zajmuję się drukiem offsetowym, jakoś nie wychodziłem poza swoje podwórko, ale teraz zaciekawiłeś mnie tym szerokogamoutowym drukiem Uśmiech Muszę w pracy pogadać ze specjalistami od zarządzania barwą Uśmiech
Odpowiedz
#5
Generalnie podajesz ProPhotoRGB Albo Adobe1998 a drukarka przelicza to w oparciu o własny LUT.
Właśnie dlatego, że CMY daje brudno brązowy zamiast czarnego stosuje się czarny mat, czarny błysk, i 3 różne szarości, żeby lepiej oddawać szarości, B&W i cienie.
Variable dot pozwala na stosowanie różnej wielkości kropel co widać zwłaszcza przy łagodnym przechodzeniu od koloru do bieli
To troszkę jak pomieszanie rastra amplitudowego i stochastycznego, masz różnej wielkości kropki atramentu rozrzucone w oparciu o jakiś bardzo mądry algorytm :-P
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Menu