Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Trudny Klient - wasze przejścia.
#11
Moderatorzy nie przesadzajcie. Pole jest w gwiazdkach i nie odnosi się do żadnego forumowicza Uśmiech i nie dziwie mu się. Pozdro czerwiniak.
Canon 50D + Canon 70-200 f/4 + samyang 8mm + manfrotto + blenda
Odpowiedz
#12
Panowie już jest okej, wszystko zostało wyjaśnione w innym poście na temat zachowania na forum Uśmiech
Tak więc spokojnie możemy wrócić do tematu dyskusji Oczko

Heh, no to musimy uważać teraz bo Klientka czerwiniaka może zgłoscić się do każdego z nas.... :ohmy: Szczęśliwy .

Kiedyś miałam sesję, na której świadek ciągle komentował, a że to światło złe bo się akurat zachmurzyło, a to że się za chwilę ciemno zrobi i po sesji, a to że nie chce im się łazić już (to po jakiego wuja się decydowaliście na sesję :blink: ) itp, a Para wogóle nie reagowała...
Odpowiedz
#13
jamonia napisał:
Cytat:Kiedyś miałam sesję, na której świadek ciągle komentował, a że to światło złe bo się akurat zachmurzyło, a to że się za chwilę ciemno zrobi i po sesji, a to że nie chce im się łazić już (to po jakiego wuja się decydowaliście na sesję :blink: ) itp, a Para wogóle nie reagowała...

Wiesz po co mi jest świadek potrzebny w plenerze? po to żeby mi blendę potrzymać, a jak się trafi jakiś \"mondrzejszy\" i cwaniakuje, to mówię: proszę, masz aparat i lepsze zrób.
Jak \" ogarniesz\" kilkadziesiąt plenerów, też z czasem się nauczysz.Trza być twardym Uśmiech
Odpowiedz
#14
Czerwiniak - słusznie... :laugh: po coś ten swiadek musi byc a nie tylko stać heh Oczko ale cwaniakowatych świadkó a (najgorzej) Młodych to nikt nie znosi...oby takich mniej...
Odpowiedz
#15
Kilka dni temu bylem na spotkaniu z Młodą Parą. Pani Młoda pracuje w firmie, która zajmuje się organizacją imprez. Bardziej zależało jej na wzorowej (w jej myśl)umowie niż na zdjęciach. Po prostu podziękowałem. Nie przejmujcie się takimi sytuacjami. Lepiej czasem odpuścić niż potem biegać po sądach.
Odpowiedz
#16
To i ja się podzielę. Jakiś czas temu robiłem plener znajomemu znajomego. Uroczystości nie miałem przyjemności z czego się cieszę teraz. Wracając do pleneru. Na początku problem bo spięci. A raczej młody spięty jak majtki z młodszego brata. Ciągłe narzekanie że garnitur wybrudzi albo że nie są fotogeniczni itd. Młoda za to co mówiłem to robiła i cały czas uśmiechnięta fotogeniczna jak modelka, do tego śliczne i wdzięczne dziewczę. Strzeliłem parę zdjęć, mówiąc niech sobie robią co chcą bo sprzęt ustawiam. Pokazałem im te \"przypadkowe\" zdjęcia spodobały się, rozluźniła się atmosfera. Tak kilka razy i było ok. Znajomy przestał być bucowaty. No to myślę że spoko, sesja się udała.
Jakież było moje rozczarowanie kiedy przyszło do oddania zdjęć. Znajomy nie miał czasu podjechać, wiecznie czymś się wykręcając. W końcu zdjęcia dałem przez znajomych. Po kilku dniach zadzwonił że jak będę w rodzinnym mieście to żebym dał znać to się rozliczymy, przy okazji podziękował za zdjęcia z info że wszystkim się bardzo podobały.
Przyjeżdżam, dzwonię. Przychodzi. Pyta ile, mówię, tak po znajomości to po kosztach czyli 150zł (słownie sto pięćdziesiąt złotych), on że ma przy sobie 100 zł i resztę odda przy okazji. Mówię ok. Resztę oddał po kilku m-cach.
Wnioski mam dwa. Nie robić zdjęć dla znajomych bo za ile by się nie zrobiło to zawsze będzie za drogo. Dwa to podpisać umowę. Myślałem że ze znajomymi nie będzie problemu. Plener zrobiłem przy okazji będąc na urlopie w rodzinnym mieście więc nawet druków nie miałem przy sobie.
A po trzecie to mnie tak zdenerwował że tydzień chodziłem wku....ny. Po kilku tygodniach od innych znajomych się dowiedziałem że z chęcią by mnie wzięli ale że drogi jestem (takie plotki zrobił mój klient, a dokładnie że wziąłem kilka razy więcej niż w rzeczywistości).
Od tamtej pory nie robię zdjęć znajomym, a jak robię to piszę umowę. I dalej się wku...m bo co raz słyszę że fajne te moje zdjęcia tylko że drogi jestem. Nie ma to jak ktoś zrobi \"reklamę\".
Ostatnio rozmawiałem ze znajomymi, a pochodzę z małego hermetycznego miasteczka. Moje zdjęcia każdy widział i każdemu się podobały (ach ta wysoka samoocena :laugh: ). Wniosek przy piwku znajomej był taki że gość nie chciał by ktoś miał równie fajne zdjęcia jak on więc plecie takie rzeczy.

Niedawno zrezygnowałem ze zlecenia. Przyszła Panna Młoda trochę mnie przeraziła, wymagania jakby co najmniej jaką top modelką była, niestety tylko we własnym mniemaniu.
Wzrostu 190, to samo na szerokość, młody 150 w kapeluszu, 40 kg żywej wagi i weź takich przedstaw dobrze. Dać się da, tylko że nie zawsze młodzi się zgadzają na to co fotograf podpowiada, a pozy przez nich zauważone na innych portalach czy czasopismach przy tej dysproporcji by wyglądały co najmniej komicznie.

Jak komuś się nie chce czytać to wnioski:
- rozluźniać atmosferę gdzie i kiedy się da
- nie robić zleceń dla znajomych
- zawsze spisywać umowę, nawet na serwetce w knajpie ale zawsze
- jak para wizualnie \"nie bardzo\", i nie zgadza się na moje sugestie to dziękuje za współpracę
- również dziękuję jak kolega wcześniej wspomniał że przychodzi taka para jakby wszystkie paragrafy zjadała,
Odpowiedz
#17
E tam generalizujesz, albo masz dziwnych znajomych Oczko.
Albo ja mam farta, i mam fantastycznych znajomych Oczko
Bo jak do tej pory, z wszelkich tego typu układów wychodzilem bardziej niz zadowolony.
Ps. Polecam złota dewizę która kiedyś wygrzebalem, bardzdo ułatwia życie.
[Obrazek: 179065_187429561286954_161024600594117_5...4527_n.jpg]
Odpowiedz
#18
Ja robiłem swoim znajomym, i nigdy problemu nie miałemUśmiech I nie było to 150 zł
I już się następny pyta, czy bym nie mógłUśmiech Ale chyba za dużo mu się widzi, bo zamilkł jakby Uśmiech
Odpowiedz
#19
Dewiza bardzo dobra i czas wprowadzić ją już w życie bez sentymentów.
Znajomi znajomymi, część się wybiera część nie. Zrobiłem przysługę, policzyłem po kosztach, a forma podziękowania wyszła jaka wyszła. niby kogoś znamy dość długo i wydaje nam się że już coś w stanie jesteśmy powiedzieć o tym kimś. Czas pokazuje że dopiero kiedy zaczyna chodzić o pieniądze to możemy dopiero coś powiedzieć o danym człowieku.
Wcześniej zrobiłem wiele ślubów wśród znajomych, rodziny i przyajciół, za każdym razem było ok. To mój pierwszy taki przypadek potraktowania i pierwsza nauczka w tym stylu którą zapamiętam na zawsze.
pozdr.
Odpowiedz
#20
Dlatego ja wszystkim którym robiłem, z góry mówiłem jaka będzie cena. Koszt odbitek, ew. albumu, koszt fotoksiążki jakby chcieli, no i mój koszt, czyli koszt poruszania się samochodem. Bo gdyby co, dlaczego mam dopłacać?
Zawodowo się tym nie zajmuję.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Menu